Reszta jest tylko stertą kamieni

Pewnie każdy z nas w swoim życiu widział nie jedną wspaniałą świątynię, której wyglądem się zachwycił. Podziwiał architekta, bądź też innych artystów, którzy przyczynili się do budowy i wystroju jakiegoś przepięknego kościoła.

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».

I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»

Łk 18, 1-8

Podobnie było ze Świątynią Jerozolimską, którą rozbudował Herod Wielki. Wielu żydów z czasów Jezusa, zachwycało się tą monumentalną budowlą, jak gdyby zapominając dla kogo i po co została ona zbudowana.

I to właśnie Chrystus zapowiada jej kres, że wszystko zostanie zrównane z ziemią. Nasz Zbawiciel chce przez to powiedzieć, iż to co ziemskie i ludzkie jest przemijalne. Nie powinniśmy pokładać nadziei w tym co sami stworzyliśmy – w tym co zewnętrze. Skoro jeden człowiek coś zbudował, inny może to zniszczyć. W dalszej części Ewangelii Jezus zachęca nas życia bardziej wiarą, do budowy i kształtowania własnego wnętrza. Do tego, abyśmy nie bali się bronić rzeczy najważniejszych, takich na przykład jak: obrona życia nienarodzonych, troska o ubogich, pojednanie z bratem, czy powiedzenie komuś wprost, iż żyje w grzechu. Oczywiście taka postawa, nie przysporzy nam popularności i chwały tego świata, raczej odrzucenie, pogardę i śmiech i to nawet od najbliższych. Jednak nie mamy się czego obawiać, bo jak powiedział Chrystus, w chwilach trudnych udzieli nam swojego Ducha, który nas pokrzepi i wskaże co mamy mówić. Chrześcijanie są powołani do tego by żyć naprawdę, a przez to bronić tego co ważne, często za cenę odepchnięcia i społecznego wykluczenia. Być może przez taką postawę, będziemy taktowani przez innych jak „martwi”. Wówczas przypomnijmy sobie Słowa Tego, który poniósł śmierć za nas: „Przez swoją wytrwałość ocalicie Wasze życie”. Jezusowi nie chodziło jedynie o życie tutaj na ziemi, ale przede wszystkim o nasze życie wieczne, czyli to miejsce na którym powinno nam najbardziej zależeć. Reszta jest tylko stertą kamieni.

 

dk. Aleksander Mastalerz

Więcej w tej kategorii: